Prorok NIEcodzienny

Szablon stworzony
na potrzeby Księgozbioru. Jest szablonem dla TITY, który może pobrać dana osoba. Mam nadzieję, że się spodoba.
Szablon stworzony na potrzeby Księgozbioru. Jest szablonem dla TITY, który może pobrać dana osoba.
Mam nadzieję, że się spodoba. Szablon stworzony na potrzeby Księgozbioru. Jest szablonem dla TITY, który może pobrać dana osoba.
Mam nadzieję, że się spodoba. Szablon stworzony na potrzeby Księgozbioru. Jest szablonem dla TITY, który może pobrać dana osoba. Mam nadzieję, że się spodoba. Szablon stworzony na potrzeby Księgozbioru.
Jest szablonem dla TITY, który może pobrać dana osoba.
Mam nadzieję, że się spodoba. Szablon stworzony na potrzeby Księgozbioru. Jest szablonem dla TITY, który może pobrać dana osoba. Mam nadzieję, że się spodoba.

poniedziałek, 14 maja 2018

Jak co rano, zgarnięta przez jedną ze współlokatorek, wstała. Nienawidziła być zwalana z łóżka, lecz przy jej talencie to nie chodziłaby w ogóle do szkoły, gdyby nie one. Po szybkim prysznicu i porannej toalecie, ruszyły wszystkie razem na śniadanie. Zawsze ma problem z ujarzmieniem swoich długich, blond włosów. Po tylu latach zaczęły już sięgać bioder, a z tym wiązał się tylko większy problem. Kochała swoje złote, oklapłe włosy, lecz nie zawsze potrafiła dojść z nimi do ładu.
Jak zawsze, stół był usłany różnymi potrawami, poczynając od tostów, aż po ciasta z jagodami. Ogromny wybór i codzienny dylemat, co by tu wybrać. Dziewczyna tym razem skusiła się na kiełbaski z serem i do tego dorzuciła dwa tosty. Z rana nie była bardzo głodna, lecz ta porcja mimo wszystko nie należała do najmniejszych. Mimo jej zgrabnej figury, potrafiła zjeść jak typowy byk z profesjonalnych drużyn Quidditcha.


Dzień zaczynał się Obroną Przed Czarną Magią. Niekoniecznie przepadała za tym przedmiotem, bo często sprawiał jej problemy. Jednak nigdy się nie poddawała. Gdy stawiała sobie jakiś cel - zawsze go osiągała. Dzięki grze w Qudditcha nauczyła się walczyć o swoje i dawać z siebie wszystko. Nie należała do osób, które wygrywają za wszelką cenę, ale z pomocą przyjaciół i własnej motywacji, dawała sobie radę. Może nie od razu, nie w momencie kiedy trzeba było, ale zazwyczaj.
Jedną z jej zalet była szczerość. Każdy cenił to, że mówiła bez ogródek, nigdy nie owijała w bawełnę. Oczywiście, jest to dobre, ale niektórym osobą to nie pasowało. Nie każdy chciałby usłyszeć, że np. kiepsko wygląda w tej sukience, jeśli spędził pół dnia na znalezienie odpowiedniej. Dlatego też można zaliczyć ją do osób, które się albo kocha, albo nienawidzi.
Jest specyficzna i nie wszyscy rozumieją jej dziwny humor. Potrafi palnąć taką głupotę, że nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać. Ma grupkę przyjaciół, którzy akceptują ją taką jaką jest i to wystarcza jej w pełni.
Kolejnym przedmiotem na dzisiejszej liście były dwie godziny Zielarstwa. Coś co kocha. W szklarni czuła się jak w drugim domu. Nie brzmi to zachęcająco, ale mimo wszystko, tak właśnie było. Zawsze uczestniczyła w zajęciach, nigdy ich nie opuszczała. Można rzec, że podobnym przedmiotem były Eliksiry, lecz to nie do końca był jej ulubieniec. Mimo wielkiej sympatii nauczyciela, którą okazywał w stosunku do Nathalie, dziewczyna nie uczyła się ani trochę. Na zajęcia przychodziła kiedy miała ochotę, lecz jak już tam była, wywary wychodziły jej naprawdę dobrze. Profesor Slughorn zachwycał się poczynaniami uczennicy, lecz przez częste nieobecności, sprawiało mu to ogromny zawód. Większość wywarów wychodziła jej tak jak powinna, miała do tego dryg. Nie starała się nawet przewyższać kogokolwiek, po prostu robiła jak czuła. W tym wypadku intuicja jej nie zawodziła.
Na sam koniec, jej ukochana drużyna robiła trening. Tam dziewczyna dawała z siebie wszystko. Wyciskała siódme poty i walczyła ze zmęczeniem aż do utraty sił. To był jej żywioł, jej miejsce na Ziemi. Kochała latać i rywalizować. Na co dzień raczej nie przejawiała agresji, ani chęci mordu, zazwyczaj była osobą towarzyską, rozgadaną, ale mimo to spokojną, nie szkodziła nikomu, a na boisku wszystko się zmieniało. Była niczym ogień, w który dopiero jak dmuchniesz pokazuje swoje złośliwe oblicze. To było miejsce, w którym w pełni otwierała swój umysł i korzystała z każdej chwili by móc się wyżyć.
Z pięknych rozmyślań wyrwała ją współlokatorka, która już od jakiegoś czasu próbowała zwrócić na siebie jej uwagę. W błękitnych oczach Nathalie pojawiły się iskierki, które miały oznaczać przeprosiny. Czym prędzej zabrały wszystkie swoje rzeczy i ruszyły razem na zajęcia.